
Braki kadrowe w produkcji, logistyce i budownictwie są dziś na porządku dziennym. Coraz więcej przedsiębiorców szuka rozwiązań poza oczywistymi kierunkami. Jednym z nich jest rekrutacja pracowników z Azji. Tylko jak się do tego zabrać, żeby nie utknąć na formalnościach albo nie narazić firmy na karę?
Dlaczego w ogóle Azja miałaby być miejscem, z którego warto pozyskać pracowników?
Rynki wschodnioeuropejskie są coraz bardziej eksploatowane. Dostępność kandydatów z Ukrainy czy Białorusi ma swoje granice, a walka o pracownika trwa. Nepal, Uzbekistan, Filipiny czy Mongolia to rynki z dużą pulą kandydatów gotowych do długoterminowej współpracy. Przyjeżdżają z nastawieniem na stabilną pracę, a nie na kilkumiesięczny epizod zarobkowy.
Formalności, których nie można pominąć
Każdy pracownik spoza UE potrzebuje zezwolenia na pracę i odpowiedniej wizy. Do tego dochodzą badania lekarskie, szkolenia BHP i rejestracja w instytucjach publicznych. Pominięcie któregokolwiek z tych elementów wiąże się z ryzykiem otrzymania kary administracyjnej sięgającej nawet kilku milionów złotych.
Warto też pamiętać o czasie. Sam etap rekrutacji zamykamy zwykle w dwa tygodnie, ale zanim pracownik faktycznie zacznie pracę, musi minąć czas potrzebny na dokumenty i procedury legalizacyjne. Jeśli potrzebujesz ludzi na konkretny termin – zacznij działać z wyprzedzeniem.

Nepal, Uzbekistan, Filipiny – różne rynki, różne atuty
Każdy z tych krajów ma swój profil kandydatów i warto to uwzględnić przy wyborze kierunku rekrutacji.
Nepal to sprawdzone źródło pracowników z doświadczeniem w produkcji, logistyce i obróbce metali – odpornych na wymagające warunki i często władających podstawowym angielskim. Podobnym zapleczem branżowym dysponuje Uzbekistan, gdzie kandydaci wywodzą się z produkcji, budownictwa i mechaniki, a dodatkowo szybko przyswajają język polski i nierzadko znają rosyjski. Jeszcze inny atut wnoszą Filipiny – tamtejsi pracownicy od pierwszego dnia komunikują się po angielsku i dzięki ugruntowanej kulturze migracji zarobkowej sprawnie odnajdują się w nowym środowisku.
Dobra rekrutacja pracowników z Azji zaczyna się od pytania, czego naprawdę potrzebujesz – i dopasowania konkretnego rynku do tych wymagań.
Co z relokacją?
Pracownik, który przylatuje do Polski, musi mieć gdzie mieszkać i jak dotrzeć do zakładu. Logistyka relokacji często decyduje o tym, czy ktoś sprawdzi się w pierwszych tygodniach. Profesjonalna obsługa obejmuje koordynację lotów, formalności konsularne, zakwaterowanie blisko miejsca pracy i wsparcie w urzędach.
Samodzielna rekrutacja z Azji wymaga znajomości lokalnych rynków, sieci kontaktów i wiedzy z zakresu prawa migracyjnego. Dla działu HR, który robi to po raz pierwszy, to spore obciążenie. Agencja zatrudnienia przejmuje cały ten ciężar – od selekcji kandydatów, przez dokumentację, aż po opiekę koordynatora na miejscu w Polsce.
FAQ
Czy firma musi znać przepisy migracyjne?
Nie, jeśli korzysta z agencji obsługującej cały proces. Odpowiedzialność za dokumentację i legalność zatrudnienia spoczywa wtedy po stronie agencji.
Z jakich krajów można rekrutować?
Najczęściej z Nepalu, Uzbekistanu, Filipin i Mongolii. Wybór zależy od profilu stanowisk i wymaganych kompetencji.
Czy pracownicy z Azji mówią po polsku?
Zazwyczaj nie od pierwszego dnia – ale szybko się uczą. Kandydaci z Uzbekistanu często znają rosyjski, z Filipin – angielski. Koordynator wspiera komunikację w pierwszych tygodniach.